|
Archiwum
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
wtorek, 06 maja 2008
&><..+^==*==^+..><&
Cały czas jak chcę coś napisać, to jakoś ręka kładzie mi się na myszce i już mam zamiar włączyć jakiś program. Niby czemu tak nieświadomie uciekam od napisania tej głupiej notki? Dania jakiejś tam osobie chwili na odmóżdżeni swojego mózgu. Świat jest dziwny. Dziwny i nudny. Oczywiście ja tu mówię o świecie ludzi. Ten zepsuty, żałosny, przewidywalny, zniewieściały, chytry, zawistny, nietolerancyjny, komercyjny, jednolity, prostolinijny, przepełniony intrygami i układami, brudny, śmierdzący świat. Tak mnie irytuję opcja braku ucieczki i odizolowania się od niego, nawet na chwilę. Nie byłoby fajnie iść przed siebie nieświadomym swojego końca? I za każdym razem, dla każdego koniec byłby inny. Trudno jest już nawet siedzieć w swoim własnym wyimaginowanym świecie. Trudno, bo ze wszystkich stron napiera na Ciebie ta cholerna rzeczywistość, która za wszelką cenę chce Cie pozbawić jakiejkolwiek radości i nadziei na lepsze jutro. Po co żyć? Po co, skoro każdy papieros, każdy wydech, każdy śmieć, każda kupa zbliża ten świat i całą tą zasraną cywilizację do końca. Po co żyć i męczyć się z tymi wszystkimi chciwcami czekającymi aż podwinie nam się noga? Oportunistami nie mogącymi odwrócić spojrzenia od siebie. Wszędzie widać te głupie, zniesmaczone, rozpuszczone, rozbawione, niewdzięczne i fałszywe spojrzenia, świdrujące Cię na wylot i oceniające na pierwszy rzut oka. Nudne to i bez sensu. Co im to da, że kogoś publicznie ośmieszą, poobjadają albo się na niego obrażą? Nic. I właśnie z tym nic zostają. Ich rachunek sumienia pod koniec żałosnego żywota będzie pusty, albo będzie zawierał jakieś praktycznie nic nie znaczące czyny. Ha! A ja wtedy, ze śmiercią na kawie będę się z nich śmiał! Ciekawe jak wtedy, wykorzystają swoją wieczność. Ale i tak już kończę, bo jakoś nie mam jakiejś specjalnej ochoty pisania dalej. Tyle.
poniedziałek, 28 kwietnia 2008
)0
Odwracając ode mnie głowę i udawanym zachwytem patrząc w okno, dajesz mi do zrozumienia, że nie masz jakoś specjalnie ochoty się ze mną zadawać. Mam rację ? Tak się tylko pytam, chociaż czasami naprawdę udaję, że nie działa mi to na nerwy.
czwartek, 24 kwietnia 2008
!
Piszę pod wpływem sam nie wiem czego. Może bólu głowy, może powietrza, może większej nienawiści i niechęci niż zazwyczaj? Zastanawia mnie zjawisko bulwersu wśród ludzi, którym ewentualnie zwróci się uwagę albo wytknie jakąś do przesady ukazywaną cechę. I pisałbym dalej, ale mi się nie chce ^^ Milczeniem nie załatwisz nic.
środa, 23 kwietnia 2008
o
Co chwilę mam ochotę schować Cię, zamknąć na cztery spusty. Chciałbym mieć tą błogą świadomość, że nic takiego się nie zdarzyło, że tego nie zrobiliśmy, ale , ale… Tak się nie da. Przecież to by było bez sensu tak po prostu zmieniać swoją często zasraną przeszłość. Przesilenie wiosenne jakoś ostatnio mi działa na nerwy i ogólne odrodzenie otaczającego mnie świata jest co najmniej przytłaczające. Dlaczego jesteśmy taką głupią skorupą, której cały czas coś nie pasuje? W sumie, to też by było bez sensu gdybyśmy cały czas latali uśmiechnięci i zadowoleni z zachowań innych ludzi, ze świata, z czynów, z naszego myślenia i postępowania. Czas leci szybko, ale czy to dobrze? Już po Oświęcimiu, po testach, za chwilę będzie po wszystkim ….o , tak! „Chłop czy król, żywot wieńczy grób”. Mądre słowa. Ale czemu akurat grób? Kremacja też jest niczego sobie. Można się kazać pośmiertnie rozsypać i uczestniczyć jako drobniusiękie cząsteczki popiołu w tym ostatnim tańcu naszej planety. Wracając do ludzi, są strasznie jakoś denerwujący. Bezczelnie (chociaż z reguły jakoś tak nieświadomie albo niespecjalnie czy coś) absorbują twój czas, twoją przestrzeń, twoją psychikę, twoje natchnienie itd. Czy ludzie jakoś potrzebują wzajemnych takich kondygnacji umysłowych? Poza tym czemu ludzie, który są inteligentni, bogaci duchowo, inni, ogólnie strasznie wyróżniający się na tle innych, nie dający się przydzielić do tego samego koryta co reszta stada, zbaczają nagle na jakiś tor żałosnego zachowania i przekonania o własnej inteligencji i tak nie fajnie zatracają się w tym swoim malutkim świecie osobistych, nierealnych ideałów. Ja rozumiem, że każdy ma taki swój świat, ale bez przesady. Nie da się tam wszystkich zmieścić, ale przekabacić ich na swoje przekonania i racje. Spotkajcie się ze mną za parę, paręnaście lat to wtedy pogadamy. Poza tym, nie żerujcie na ludzkim przywiązaniu, lekkiej naiwności i często słabej psychice. I w ogóle kończę, bo ta notka strasznie mi się nie podoba. Aha, i nic mi nie karzcie!
piątek, 04 kwietnia 2008
H
A weźcie się wszyscy pierdolnijcie gumową pałą w te swoje zakompleksiona i fałszywe łby, może ten wstrząs spowoduje nadzwyczajny impuls, który obudzi tą bliżej nieokreśloną substancję, która zagnieździła się w waszych głowach. Miało być krótko i na temat. I jest.
sobota, 22 marca 2008
Diabeł, Pisanka, Amen!
I kurczak! To on do was przyjdzie taki mały, puszysty, piszczący i złoży wam życzenia, bo mi się tego robić nie chce. No i w ogóle nastały święta i znowu trzeba będzie iść z tym zasranym koszykiem do święcenia TT’ Niech przeklnie coś tego kogoś kto wymyślił „święcenie koszyków”. Przeklinam doszczętnie każde święta ! Niech żre je pleśń przez całą wieczność! ><’’’ Dobrze, że chociaż wolne istnieje. A dobra, nie piszę dalej ^^ ‘esołych! Łuuhu!
środa, 19 marca 2008
There is something in her eyes...
A ja też napiszę notkę, chociaż bardzo mi się nie chce. Coś jednak jest, że aż mnie korci żeby sprężyć swoje palce i torturować klawisze klawiatury, co właśnie robię. W ogóle to następuje wiosna a co za tym idzie nieprzeciętna pokusa jakiegoś fajnego przeżycia, wszystko strasznie kusi, niepożądani ludzie odzyskują pewne rzeczy, nałogi się pogłębiają ( I ja tu nie mówię o tych najbardziej oczywistych czy znanych) ogólnie jest albo za ciepło i wszystko kwitnie albo sieka deszcz i ochładza nam karki śnieg. I jak tu cieszyć się z renesansu natury ? I znowu ogólnie mi się większość tej kupy wszystkiego nie podoba TT’ No a co pozostaje ? Stachnąć się w miarę świeżym powietrzem i zapodać sobie działkę muzyki, która powoli będzie rozpływała się na naszej krwi i wprowadzi w stan upojenia nasze umysły. A! i śmieszy mnie jeszcze jak ludzie strasznie potrafią włazić w dupę swoim znajomym tylko po to żeby złudnie im się przypodobać. Weźcie sobie zachwalajcie siebie, o! Ah! Już za 10 dni konwent! Ha! Dosyć dużo się cieszę. O, i tak jakoś nagle mi wena na pisanie (które i tak już jest godne pożałowania bożego). Kicha taka ogólnie panuje, zacięła się gdzieś na swojej drodze do bliżej mi nieznanego miejsca i tak wisi nade mną i albo psuje mi humor albo po prostu tam jest psując ogólnie ładnie prezentujący się zarys rzeczywistości. No, i chyba nie mam nic więcej do powiedzenia ^^ Z panem Bogiem! Ah szkoda, że nie mogę zaakcentować Strong Pastora.
piątek, 15 lutego 2008
środa, 13 lutego 2008
~!@-:-@!~
Tak, tak… ale dzisiaj dam Wam tylko ten wiersz – efekt uboczny twórczości o późnej godzinie
w dniu, który… no chujowo się zaczął, jednak dzięki osobie, którą darzę wielką sympatią i
takie tam zakończył się świetnie, wręcz miło^^ dziękuje Levis.
Wierszyk: ‘’ ‘’
-Chcieć by ktoś pisał twój świat(~!-!~)Dzielić go na ułamki idealne(~!-!~)Zmienić litery szpetne(~!-!~)Skakać za sobą w zdradziecką, czarną otchłań(~!-!~)Zaprzedając duszę diabłu za Ciebie-Kroczyć ramię w ramię, pielęgnując przyjaźń, w lustrze odbicie rozmyte(~!-!~)To zagłuszająca codzienność, zasypująca wnętrze indywidualne(~!-!~)Dzieląc z tobą ostatnie tchnienie(~!-!~)Delektując się słodkim strumieniem życia, którym mnie obdarowujesz(~!-!~)W minucie, sekundzie ostatniej(~!-!~)Tylko Śmierć może nasz rozdzielić(~!-!~)Wiedząc, że nie poznaliśmy smaku toni naszych ust(~!-!~)Więc nie podamy się jej, za tą cenę umierając(~!-!~)Wypłaczę twoje imię. A ten oto (wcześniej wspomniany) wiersz dedykuję wspaniale zabawnej, niesamowicie
utalentowanej, cudownie twórczej, nieziemsko inteligentnej, nieokrzesanej (w pozytywnym
sensie) duchowo, bogatej wewnętrznie, niezwykle pięknej, niecodziennie naturalnej i jak dla
mnie najbliższej memu sercu, niezapomnianej i przede wszystkim odważnej… Izie ^^ aha,
jeszcze wyjątkowej.
No to na dzisiaj tyle. Pozdrawiam czytelników.
P.s - Przepraszam za tak chujowy zapis wiersza, ale ten zasrany blox...no mówiąc grzecznie i krótko nie umie i robi mi na złoś ^^
piątek, 08 lutego 2008
...
No więc piszę, udręczony i gnębiony przez moje sumienie, które w pewnym momencie zaczęło dręczyć moją świadomość, która jak wiadomo-daje się pokazywać innym. Moja osoba jest swoiście udręczona tym całym, że tak powiem lekko gównianym światem, który bardzo skutecznie się jej naprzykrza. W sumie to taka trochę śmieszna, przewidywalna kolej rzeczy -> zadowolenie, pozorna „normalność”, codzienność, smutek, rozeźlenie, no a potem z łaski na uciechę totalna zwyczajność, która działa mi na nerwy, no i koło się zamyka, nie wpuszczając do środka tego miernego zadowolenia. Czasami jednak zdarza się impuls, który powoduje, że obręcz przerywa się i z powrotem napełnia czymś pozytywnym. Ostatnio coś udaje mi się przegapiać te impulsy, no chyba, że one po prostu się nie zdarzają.~
/Czasami zastanawiam się jak to jest po śmierci. Ktoś bliski mojemu sercu powiedział: „Trafiamy tam gdzie wierzymy, przynajmniej tak myślę”. Te słowa mają ukryty sens. Dobra, katolik trafi do nieba lub piekła (aha, jeszcze czyściec). Ale, ale… gdzie trafi ateista? Zarozumiały w swojej samowystarczalnej mądrości. Przepełniony bezużytecznymi uczuciami, które umiejętnie wykorzystuje przeciwko innym. Ale ja się sobie podobam.~
/Śmieszy mnie trochę ludzka pewność. Pewność, za którą idą: pycha, zarozumiałość i inne negatywne cechy ludzkiego charakteru. Bo człowiekowi się wydaje, że jak powie: „Nie, stój! To jest be, masz być taki…” to ta biedna prześladowana istota usiądzie i usłucha, udławi się swoją naiwnością. Nie, przynajmniej w moim przypadku nie ma tak łatwo.~
/Wydaje mi się, że powoli zamykam się na wszelkie uczucie, które płynie w moją stronę. Chociaż, niewiadomo. Może to ktoś bardzo skutecznie, cicho zamyka drzwi mojego serca?~
/Byłoby śmiesznie gdyby ta złudna nadzieja o swojej niezależności, zniknęła za argumentem, który jasno wyjaśnia, że zawsze jesteśmy od kogoś zależni. Płód od matki, dziecko od rodziców, człowiek od człowieka, człowiek od natury, a najlepsze jest to, że gdzieś tam siedzą sobie los i śmierć, śmiejąc się, że to oni są na końcu, że to oni ciągną za sznurki, a nam-ludziom wydaje się, że jesteśmy panami świata, panami życia.~
+I tak oto dałem chwilowy upust myślom, czekając na sen, który chyba na razie nie przyjdzie… Może przez tę chwilę, która mi została zdążę nacieszyć się nocą i wsłuchać w tę piękną melodią, którą jest cisza.
|